poniedziałek, 10 października 2016

W końcu na swoim...

Jak moja księżniczka skończyła miesiąc udało nam się wprowadzić do nowo kupionego mieszkania... Wychowywanie dziecka samemu może to dziwnie zabrzmi tym bardziej, że mój P jest z nami, ale wiadomo praca na trzy zmiany(ciężka sprawa).
Mieszkałam z malutką przez miesiąc z rodzicami i rodzeństwem pełno ludzi w domu. Cały czas coś sie działo ktoś przychodził ktoś coś opowiadał, zajął się malutką cały czas miała kontakt z dziadkami, wójkami i ciotkami itp. wiadomo czasami spokój się przydaje... W mieszkanku byłyśmy same cisza spokój spokój i jeszcze raz spokój... na poczatku stwierdziłam, że tego potrzebowałam po tygodniu myślałam że zwariuje mimo że rodzina mieszka 15km dalej nie było łatwo w domu jeden samochód niestety... ta cisza mnie przerażała starałam się jak najwięcej wychodzić na spacery żeby jakoś sobie to i oczywiście dziecku wynagrodzić. Kontakt z ludźmi nawet dla takiego maluszka jest ważny nawet bardzo ważny... nie zamykamy się z dzieckiem w domu bo stanie się odlutkiem zabieramy dzieci jeśli to jest możliwe wszędzie gdzie się da a nauczymy ich kontaktu  z otoczeniem... Moją Kruszyne zabieram praktycznie wszędzie mała potrafi się zachować w danym miejscu i dużo rozumie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz